betankam@gazeta.pl
Blog > Komentarze do wpisu
MOTYLKI BLOGUJĄ
Motylki blogują. Pomyślałam jakby to było gdyby Betanka się do niech przyłączyła. Wiem, nie rozumiem ich skomplikowanej psychiki, to osoby pod opieką psychologów, mają niska samoocenę a ja mogę zdołować takiego motylka, przestanie karmić się energią z kosmosu, załamie się i zacznie jeść normalnie. Ciekawe, że osoby o rzekomej niskiej samoocenie tak bardzo chcą się doskonalić tylko po to by się wywyższać. Chcę być perfekcyjna, chcę by na mnie patrzyli-piszą na blogach. To nie chęć zagłuszenia poczucia niższości tylko chęć lansu i próżność. A jak mawiali starożytni z próżnego w puste...

Poniedziałek

Kochane Motylki, jak dobrze, że jesteście, nikt jeszcze nie odwiedził mojego bloga ale i tak czuję wasze wsparcie. Mam 175cm wzrostu. Ważę 43 kg i waga ani drgnie, nie wiem doprawdy co robić. Jestem zrozpaczona. Dziś na śniadanie zjadłam dużą śliwkę i mam nadzieję że nie rozepcham sobie za bardzo żołądka. Obsesyjnie liczę kalorie, ale nigdy nie byłam zbyt dobra z matmy więc ciągle wszystko mi się myli, Musze dziś poważnie porozmawiać z moim chłopakiem. Nie możemy teraz założyć rodziny, właściwie ani teraz ani później. Przecież on będzie chciał mieć dzieci, ciągle o tym gada. A ja nie mogę sobie pozwolić na przytycie. Nie po to teraz liczę kalorie, na przemian sram i rzygam  żeby za jakiś czas pasożyt nabawił mnie rozstępów. Heloł, ma się tą głowę na karku. A propos czy ja nie za gruba jestem  w karku? Wczoraj korale jakoś tak mi się wrzynały w szyję. Przed obiadem ćwiczyłam. Wypiłam dziś cztery senesy. Czy uda mi się schudnąć do 40kg? Na kolację zjadłam plasterek surowego ogórka. Moim marzeniem jest 30kg. Wtedy wszystkie dziewczyny w szkole by mi zazdrościły. A chłopacy będą za mną szaleli.

Wtorek

Zastanawiam się ile kalorii ma powietrze. No bo skoro zawiera tyle składników: tlen, azot, pachniuchy do wc, opary z gotujących się potraw, to chyba jakieś kalorie ma. Może gdybym ograniczyła oddychanie, zrzucenie wagi przyszłoby mi łatwiej. Podobno jogini potrafią panować nad swoim oddechem. Chciałabym się tego nauczyć. Nie ugnę się w moim dążeniu do perfekcyjności choć jest to bardzo trudne. Dziś na śniadanie zjadłam sucharek, mam nadzieję, że nie przeholowałam, w końcu to węglowodany. Oddawałam się potem refleksji czy znajdę swoją drogę, dla pewności kupiłam samochodową mapę Polski. Idę dziś do czterech psychologów. Jutro idę do psychiatry na 13, a o 17 mam wizytę u innego, chcę po prostu wybrać najchudszego, tylko taki będzie godzien prowadzić moją terapię. Chciałabym ograniczyć dzienną dawkę kalorii do 200-100. Ścięłam włosy na króciutko by waga pokazywała mniej, zresztą i tak nie było ich za wiele. Włosy wypadają mi garściami, ciekawe czemu, może zjadłam coś tłustego? Znajomi namawiają mnie na imprezę w sobotę. Mam nawet fajną kreację uwypuklającą moje żebra. Cudo. Te tłuste świnie będą mi zazdrościć.

Środa

Motylki kochane! Ciągle nikt nie pisze ale i tak odczuwam wasze wsparcie. Cel jest wyznaczony i osiągnę go. Dużo dziś jeździłam na rowerze. Tzn. jakieś 100m, bo potem się przewróciłam. Bardzo się potłukłam ale to tym lepiej, bo to przez wystające kości. Wspaniałe, jestem tak słaba że nawet prowadzenie roweru mnie męczy. To znaczy że chudnę! Wreszcie! Na śniadanie otwarłam opakowanie serka wiejskiego, zjadłam śmietankę z wierzchu a resztę wywaliłam. Jedzenie mnie niszczy. Musze o tym pamiętać. Nic nie zawróci mnie z drogi. Powtarzam sobie nasz alfabet. Nasze przykazania. Chciałabym zaoszczędzić trochę pieniążków i kupić jakieś narkotyki bo po tym się chudnie. Wszystkie ćpuny są takie chude, prawda? Może i mnie by pomogło. Moją thinspiracją są dzieci z Etiopii. Takie cudowne i delikatne. Odkryłam dziś straszną rzecz. Moje uszy są potwornie grube. Nie wiem jak je odchudzić. Może będę je smarowała kremem wyszczuplającym albo pomasuję je masażerem? To poważna sprawa. Zastanawiam się też, nad odklejeniem tipsów. Są bardzo długie, mają trzy warstwy lakieru i mogą poważnie zawyżać moją wagę.

 

Czwartek

Codziennie czuję, że staję się kimś lepszym niż byłam jeszcze wczoraj. A z pewnością jestem lepsza od tych spaślaków ważących po 50kg. Rano zjadłam kawałek opłatka który został z Wigilii. I tak mam poczucie winy. Boję się wejść na wagę. Wiem, że muszę by silna, zważę się w niedzielę. Zrobiłam kilka tysięcy brzuszków. Postanowiłam się przejść by pokazać wszystkim świnkom jaka jestem ładna. Wiatr zawiał, a musze przyznać, że wiało dziś dość mocno i zwiało mnie na drugą stronę ulicy. Jakaś babcia złapała mnie za nogę (gdy przelatywałam), całe szczęście bo bym na dachu wylądowała. Chyba muszę cegły do plecaka wkładać żeby znów takiego numeru nie było. Zasypiam głodna i wstaję jeszcze bardziej głodna, uwielbiam ten stan. Wiem, że wiele jeszcze przede mną, nie ważne zdrowie, liczy się osiągnięcie celu. Wieczorem zjem dwa tik-taki i zasnę, jak zawsze głodna. Tylko ja i moja królowa Ana.

Piątek

Dziś z rana zjadłam kawałek pomarańczy bo dbam o dostarczanie organizmowi witamin. Cel mam wyznaczony ale najważniejsza jest motywacja samej siebie. Babcia mówi, że jestem za chuda, bzdura, nigdy nie jest się za chudym. Jak chyba wiecie, Motylki mają swój znak rozpoznawczy w postaci bransoletek. Jak się taką bransoletkę zobaczy to trzeba tej drugiej osobie głęboko popatrzeć w oczy, ze zrozumieniem, uśmiechnąć się a ona już będzie wiedziała. To nasz sekret. Niedawno w galerii handlowej zobaczyłam taką dziewczynę. Stanęłam przy niej i zaglądam jej w oczy. Długo, znacząco. Aż tu nagle jeep, zarobiłam fangę w nos od jej (jak się okazało) chłopaka. „Spierdalaj lesbo” – warknął do mnie. Boszzzze, i tak nie jest źle, bo przecież nie nazwał mnie grubą, nie? Wieczorem wypiję kieliszek płynu do naczyń, bo to rozpuszcza tłuszcz. Najważniejsze to osiągnąć cel.

Sobota

Na śniadanie wypiłam szklankę mleka ale zaraz je wyrzygałam bo było za tłuste, konkretnie miało aż 0% tłuszczu. Byłam zaproszona na imprezę więc nie mogłam wyglądać jak świnia. Kilka gramów więcej i nie zmieszczę się w ciuchy. Pojechaliśmy pod wieczór, znajomi robili ognisko. Kochane Motylki, oni wszyscy jedli kiełbasę! Wyobrażacie sobie?! Ociekające tłuszczem, osmalone kiełbasy. Ja oblizałam łyżeczkę z musztardy. Dzikusy. Jak można jeść? Przecież jedzenie jest złe. No tak, ale oni nie są tak perfekcyjni jak ja. Więc jedli chleb, kiełbasy i co tam jeszcze. Pili soki, colę a potem żarli ciasto. Ohyda. Słabe istoty. Oczywiście byłam najchudszą dziewczyną na imprezie. Czyli najfajniejszą. Chłopacy okazywali spore zainteresowanie. Jeden powiedział, „masz takie nogi jak moje ręce”. Drugi powiedział, że cienia nie rzucam. Był nawet taki jeden, wysoki fajny chłopak. Siedział cały czas przy mnie. Potem poszliśmy na spacer a on chciał mnie pocałować ale powiedział, że mi brzydko z buzi pachnie i  sobie poszedł. Przypomniałam sobie, że dopiero co rzygałam za krzakami, bo musiałam pozbyć się musztardy.

Niedziela

To było potworne. Motylki ratujcie. Mam takiego doła, że nie wiem co zrobić. Wypiłam już pięć senesów. Zrobiłam kilka tysięcy brzuszków. Znalazłam pod łóżkiem tussipec i tylko na tym dziś jadę. To potworne! Zawiodłam na całej linii. Zawaliłam. Jestem nikim, obleśna świnia ze mnie. Dziś się ważyłam. Gardzę sobą. To jakiś koszmar! Weszłam na wagę i zobaczyłam że ważę 50kg! To przecież nie możliwe! Jestem tak załamana, że teraz mogłabym zjeść nawet kaszankę z cebulą i zagryźć bułką, popić kakao, do tego micha pierogów ze skwarami, albo flaczki, przepraszam kochane Motylki ale muszę do łazienki...

Macie już dość? Bo ja mogę tak długo. Na swoich blogach, właścicielki zamieszczają adresy innych motylków. Gdy klika się w  te zakładki, okazuje się przeważnie, że tych stron już nie ma. Blogujące zapewne zagłodziły się, albo przytyły.

czwartek, 11 lutego 2010, betankam